4 dni w Barcelonie

Rozpoczęcie roku akademickiego w stolicy katalonii, przedłużenie wakacji, szóstka chętnych znajomych, tanie posezonowe bilety lotnicze i jeszcze tańszy nocleg. To argumenty, które złożyły się na nasz wyjazd do Barcelony właśnie w październiku!

Przedstawiam listę rzeczy, które zobaczyliśmy. Subiektywną listę tego co odwiedzić, co sobie darować i jak zmieścić się w budżecie wynoszącym 570 zł 


DZIEŃ 1

Sagrada Familia

Świątynia, która według początkowych założeń miała pomieścić wszystkich mieszkańców. Jedno z najbardziej obleganych miejsc w Barcelonie, rocznie Sagradę odwiedza ponad 3 miliony turystów. Budowla bazylki trwa niezmiennie od 136 lat i jest tworzona na podstawie projektów Antoniego Gaudiego, a następnie inspirowana jego założeniami. Robi wrażenie, jest tak ogromna, że objęcie jej obiektywem aparatu będąc w jej okolicach jest wyczynem, prawdę mówiąc trudno ją objąć nawet wzrokiem. Jest nieregularna, a jej projekt nie zawiera ani jednego kąta prostego, ma to imitować naturę i jej nieprzewidywalność, brak geometryczności. To był pierwszy punkt naszego zwiedzania Barcelony. Obowiązkowo do zobaczenia!

La Rambla i targ La Boqueria

La Rambla to główna, największa aleja w Barcelonie. La Rambla to w tłumaczeniu po prostu aleja. Setki kanjp, restauracji, sklepów, mimów, żywych posągów i najbardziej barwny targ jaki kiedykolwiek widziałem La Boqueria. Targ, którego początki można datować nawet na 1217 rok! Na targu królują owoce w całości, pokrojone w kubeczkach i napoje z nich przygotowane za 1 €! Poza tym głowy kóz, krowie żołądki, móżdżki i wszystkie inne obrzydliwe rzeczy, jakie ze zwierząt można wyjąć. Zaczynając spacer od Sagrady Familii, przez La Ramblę dotrzemy prosto na najpopularniejszą plażę Barcelony – Barcelonetę. Cała trasa spacerem zajmuje około 40 minut z tym, że na targu na pewno zostaniecie na dłużej.

DZIEŃ 2

Łuk Triumfalny – Arc of Triomh

Każda szanująca się europejska stolica musi posiadać swój prywatny Łuk Triumfalny. Można zacząć je kolekcjonować na zdjęciach: Berlin, Paryż, Londyn, Barcelona… ten ostatni jest jednak wyjątkowy. Łuki triumfalne innych państw mają wspólne mianowniki, ten z Barcelony całkowicie się od nich różni. Po pierwsze jest zbudowany z czerwonej cegły. Mocno widać też na nim inspirację kulturą muzułmańską. W zamyśle miał oddzielać ”starą” Barcelonę od jej nowoczesnej części.

Plaża Barceloneta

Największa i najpopularniejsza plaża w Barcelonie. Pełna serferów, ulicznych sprzedawców oferujących koce i alkohol. Azjatyckie panie masażystki, które po chwilowych negocjacjach wymasują Was za 5 euro (oczywiście, skorzystałem). Nad plażą znajdziemy deptak obsadzony palmami, ulicznych sprzedawców, a nad nimi tabliczki z ostrzeżeniem, że kupowanie od ulicznych sprzedawców może grozić grzywną. Dość ciekawe rozwiązanie, zupełnie nieskuteczne. Na plaży znajdziemy także widok na najbardziej popularny hotel w Barcelonie ”W”.

DZIEŃ 3

Park Guell

Punkt obowiązkowy. Oddalony od ścisłego centrum park Guell to kolejny projekt Gaudiego zaprojektowany na życzenie jego przyjaciela, który całe przedsięwzięcie sfinansował. Początkowe założenie było takie, że park inspirowany ”miastami-ogrodami” będzie osiedlem dla bogaczy. Tego projektu również Gaudi nie zdążył ukończyć przez nagłą śmierć poniesioną w wypadku. Zginął pod kołami tramwaju.  Projekt ekskluzywnego osiedla nie wypalił, władze Katalonii wykupiły cały teren i przekształciły go w park miejski. Park składa się z dwóch części ogólnodostępnej i płatnej. Wejście do części płatnej to koszt około 7 € my zrezygnowaliśmy z wejścia do tej strefy gdyż większość z niej była w renowacji.

Font Magica

Przyznam, że podchodziłem do tego miejsca z pewnym dystansem. Fontanny, jakieś pokazy lejącej się wody ze światełkami, a w tle jakiś pałac. Teoretycznie shit. Miejsce pozytywnie mnie zaskoczyło! Takiego rozmachu i takiego strumienia wody nie widziałem jeszcze nigdy w życiu. Po prostu stoisz i patrzysz na fontanne, razem z tobą setki jeżeli nie tysiące ludzi. W tle cały przekrój muzyki od klasycznej po hity Katy Perry. Każdego roku Font Magica odwiedza ponad 2,5 miliona ludzi! Wstęp jest bezpłatny, znajduje się na terenie ogromnego pałacu. Polecam przyjść za dnia, wejść po gigantycznych schodach, zobaczyć panoramę Barcelony i zostać na wieczorny pokaz. Jeżeli chcielibyście dodać tej chwili trochę amorków to umożliwią wam to wszechobecni uliczni sprzedawcy. Wystarczy jedynie na głos powiedzieć ”beer”, a Ci wyłonią się nagle z tłumu, znikąd.

DZIEŃ 4

Ostatni dzień naszego wyjazdu to przede wszystkim spokojne picie kawy, leżenie na ziemi pod Font Magica, jedzenie kolejnych tapasów popijanych najpopularniejszą marką piwa Estrella. Nie zabrakło churrosów z gorącą czekoladą. Po czterech dniach trzeba było odpocząć. Wskaźniki na naszych telefonach pokazywały, że w każdy dzień zrobiliśmy ponad piętnaście kilometrów na nogach, krótko mówiąc byliśmy wykończeni.

Jeżeli miałbym znaleźć miejsce które usunąłbym z listy do zobaczenia, to niewątpliwie stadion FC Barcelony, jeżeli nie zamierzacie wchodzić do środka i nie jara Was jakkolwiek piłka nożna. Pozycja do usunięcia.


Koszty wyjazdu

Chciałbym, aby na tym blogu pojawiały się konkretne informacje dotyczące wydatków na tego typu wyjazd. Nie ukrywam, że w głównej mierze są one nisko budżetowe, ponieważ jedynym moim sponsorem jestem ja sam. Jak już wcześniej pisałem był to wyjazd sześcioosobowy. O kosztach podróży w pojedynkę, w dwójkę i w grupie popełnię osobny post, bo różnice są znaczące, niewątpliwie na korzyść podróży grupowych. W Barcelonie byliśmy w październiku, jednak bilety lotnicze zostały zakupione już w połowie lipca, a nocleg na miesiąc przed. Można więc powiedzieć, że organizowaliśmy ten wyjazd ”na raty” i jak zobaczycie w moich wpisach jest to jeden z moich sposób na tanie podróżowanie.

Termin podróży: Październik – 08-12.10.2018

Ceny biletów lotniczych – Linia WizzAir:
104 zł w jedną stronę (z Wizz Discount Club) x2 = 208 zł
Co to jest Wizz Discount Club?

Cena za nocleg – z Airbnb:
4 noce x 44 zł (cena za noc od osoby) = 232 zł
Całe mieszkanie kosztowało nas 1062 zł więcej o kosztach Airbnb i samym mieszkaniu tutaj.
Co to jest Airbnb?

Cena za transfery/busy lotniskowe:
Z Katowic do Pyrzowic: 6 osobową taksówką Lider – 90 zł / 6 osób, co daje 15 zł za osobę
Z Pyrzowic do Katowic: Miejskim autobusem PKM Lotnisko 22 zł (od 1 listopada 2018 bilety na trasie Katowice-Pyrzowice jedynie 7 zł!) 

Na miejscu wydałem dokładnie 70 euro co daje około 300 zł

Całkowity koszt tego wyjazdu to (mniej więcej) 570 zł 


Przejdź do postu: o komunikacji miejskiej w Barclonie