Gościnni jak Jordańczycy – o Petrze i Wadi Rum

7 dni, 5 miejscowości i ponad 800 kilometrów autobusami i taksówkami. Moja decyzja o wyjechaniu do Jordanii rodziła się już od dobrych kilku miesięcy. Chciałem udowodnić sobie, że jestem w stanie wyjechać i zorganizować wszystko sam i na własną rękę.

O tym dlaczego Jordańczycy gwiżdżą na widok tatuaży. Dlaczego to nie ja złapałem autostop a to autostop złapał mnie. Dlaczego moje ciało zaczęło składać się z falafela i hummusu i dlaczego zostałem na pustyni kompletnie sam.

Czytaj całość