Churros i tapas, tego trzeba spróbować w Barcelonie!

Przed każdym wyjazdem, oprócz organizowania spraw czysto technicznych i związanych z transportem przychodzi ten najlepszy moment, kiedy to wpisuję w wyszukiwarkę Google – ”Co  zjeść w miejscu X”. Nie inaczej było z Barceloną. Każdy blog, vlog i każda strona, trąbiły o churrosach i tapasach. Jakie było moje zdziwienie (powiedzmy sobie to wprost – wkurwienie), kiedy te typowe katalońskie przysmaki zostały głęboko schowane pod turystycznymi pizzami, pastami, burgerami i wszystkim tym, co z Hiszpanią zbyt wiele wspólnego nie ma. Niestety to jest choroba wszystkich turystycznych miejsc, gdzie restauratorzy wiedzą, że tzw. ”menu kontynentalne” i tak się sprzeda.

O tym jak znaleźć Hiszpanię w Hiszpanii i czym właściwie są wyżej wspomniani bohaterowie, o tym tutaj.

Tapas

właściwie tapasem może być wszystko to, co jest przekąską do alkoholu. Co prawda, w języku hiszpańskim nie występuje odpowiednik naszego ”zagrycha”, ale jest to coś w tym stylu. Hiszpańskie tapas to zazwyczaj owoce morza, papryczki marynowane, ziemniaki gotowane w słonej wodzie, ale te przysmaki zostawię sobie na wpis o Teneryfie. W Barcelonie poszukiwaliśmy głównie typowych ”mini kanapeczek”, które na spodzie z bagietki mogły mieć wszystko to, co dany lokal uznał, że można na nich umieścić. Ryby, krewetki, kalmary, pasty, sery, szynki, konfitury, warzywa, owoce. Wszystko. Nawet kawałek czegoś na kształt omletu.

Kiedy już w ostatni dzień uznaliśmy, że nasze poszukiwania kanapkowych tapasów zakończyły się fiaskiem, właściwie przed samym powrotem na lotnisko trafiliśmy na ulicę pełną tapasów jakich szukaliśmy przez kilka dni. Zasada działania tych barów jest prosta. Dostajesz talerzyk i z wystawionych na barze kanapek wybierasz te, które chcesz. Kanapki posiadają (przykładowo) dwa rodzaje wykałaczek różniące się kolorem, wielkością. Siadamy do stolika i dostajemy naczynie do odkładania wykałaczek, których nie można wyrzucać.  Na sam koniec kelner oblicza ile ich jest i na tej podstawie wystawia rachunek (stąd różnica w wyglądzie wykałaczek, to po prostu różnica w cenie). Cena kanapkowych tapasów waha się od 1 € do 2 € za sztukę.

Miejsce, które najbardziej nam się podobało to Pincho J (Zobacz na TripAdvisor). Na ulicy, na której znajduje się Pincho J, jest pełno barów nie sposób je przeoczyć.

Churros

ciasto w smaku podobne do pączka, smażone na głębokim tłuszczu.  Posypane cukrem, nadziewane czekoladą, toffi lub ”suche” do maczania w gorącej czekoladzie. Co tu dużo mówić na samą myśl o tych nadziewanych czekoladą jestem cały obśliniony. I ten rodzaj churrosów też najbardziej wam polecam! Aby znaleźć miejsce, gdzie podawane są churrosy, a nie są one podawane w każdej kawiarni, w mapach Google należy wpiać ”xurreria” co spolszczając nazwałbym jako ”czurosarnia”.

Byliśmy w dwóch, polecę Wam jedną, tam były idealne: Xurreria Trebol, Carrer de Còrsega, 341, Barcelona (Zobacz w Google Maps) Cena? 1 € do 1,5 € za sztukę.

A co do tego? 

Do Tapasów piwo, najpopularniejsza Estrella lub tanie wino z marketu, każde ”hecho en España”  – 1,5 do 2 €. Do Churrosów – czekolada na gorąco lub bardzo tania kawa w knajpach od 1 do 1,5 €! Nie było okazji, ale chętnie spróbowałbym churrosów z hiszpańskim odpowiednikiem Prosecco, z Cavą. Czekolada plus musujące wino to musi być coś pięknego!