Rajska plaża Calo des Moro na Majorce

Za oknami zima, to idealny moment żeby przenieść się myślami do ciepłych plaż, palm i tego podróżniczego oddechu wolności. Do czasu i miejsca gdzie masz kompletnie gdzieś czy w Polsce czeka na Ciebie praca, obowiązki, czy inne bzdury… czy proza życia na Majorce może mieć jakiekolwiek znaczenie?

Nasz wyjazd na jedną z najpopularniejszych i jednocześnie największą wyspę archipelagu Balearów  był na pewno najbardziej spontanicznym wypadem minionego roku. Kiedy jedna ze znajomych zapaliła zielone światło na wyjazd, w postaci informacji o tym kiedy ma wolne i jaki ma budżet od razu załączyłem tryb poszukiwacza najlepszych ofert. Padło na Hiszpanię, kierunek Majorka!

Szczerze mówiąc nie miałem wcześniej pojęcia, że pod miastem ”Palma” na stronie głównej Ryanaira kryje się Majorka i jej stolica Palma de Mallorca. Bilety kupiliśmy szybciej niż obliczenie czy to rzeczywiście będzie budżetowy wyjazd. Zazwyczaj moje podróżnicze zakupy rozpoczynają się od orientacyjnego ustalenia w jakich ramach będą się zamykać moje zakupy związane z noclegiem, przejazdami, czy pieniędzmi, które ”rozpieprzę” na jedzenie i głupoty. Tutaj rozsądek został w tyle za spontaniczną decyzją o zakupie bardzo tanich biletów.

Raisenfieber mi nieco opadł kiedy zerknąłem na ceny noclegów, doszło do takiego momentu że zwątpiłem w cały ten wyjazd właśnie ze względu na te koszty. Jednak udało się! Znaleźliśmy norę, hostel, motel, jak można jeszcze inaczej jednym słowem określić miejsce w standardzie jednej gwiazdki? Gdybym oceniał hotele to przyznawałbym też w ”spadających gwiazdach”. Żeby była jasność nie jestem Gordonem Ramsayem ani tym bardziej Małgorzatą Rozenek, nie prześwietlam pościeli na ewentualność obecności męskiego materiału genetycznego i nie robię testu białej rękawiczki. Ważne, że była woda i zamki w drzwiach! Dwie podstawowe funkcje noclegowe zapewnione!

A co poza tym? Same wspaniałości, Majorka to wyspa z rajskimi, nieskomercjalizowanymi, dzikimi plażami. Wygląda tak jakby zarówno natura jak i człowiek zadbał o każdy szczegół krajobrazu i architektury. Takie przynajmniej odnieśliśmy wrażenie będąc w:

Calo des Moro
Jeden kursujący autobus, lekki dreszczyk emocji w postaci ”kurcze, a uda nam się w ogóle stamtąd wrócić?”. Ze względu na to, że trudno się tutaj dostać, miejsce to jest nietknięte turystyką i komercją, nie znajdziemy tutaj nawet miejsca, w którym moglibyśmy cokolwiek kupić! Krystalicznie czysta woda, tak ciepła i przejrzysta, że nie chce się z niej wychodzić. Skaliste klify pełne skoczków i ludzi bijącym im brawo prosto z morza. Najpiękniejsza woda jaką kiedykolwiek widziałem w życiu! Gdybym miał sobie zmaterializować moje wyobrażenia o raju, to tak właśnie by tam wyglądało. Do Calo des Moro możemy się dostać z przesiadką w Santanyi, właściwie jest to jedyna trasa z transportem publicznym. W Santanyi warto się na chwilę zatrzymać. Małe, klimatyczne miasteczko pełne straganów z rękodziełem i lokalnymi wyrobami. Do zatoki Calo des Moro dostaniemy się małym busem lub (jeżeli mamy trochę więcej czasu i siły) na nogach. Trudno opowiedzieć o tym miejscu, może ten krótki filmik pomoże mi w tym opisie, raj!

Dojazd z Palmy (busem z dworca podziemnego Plaza de España) do Santanyi następnie mały bus do Calo des Moro 


Alcudia

Mimo, że zatrzymaliśmy się w Palmie to Alcudie postawiliśmy sobie za nasz pierwszy cel. Jedno z najpopularniejszych miast Majorki. Z plażą rozciągającą się na kilka kilometrów, jest typowym kurortem wypoczynkowym. Bary, mnóstwo idealnego, jasnego piasku i azjatyckie masażystki stóp i każdej innej części ciała. W przeciwieństwie do Calo des Moro, do którego, aby się dostać trzeba się nieźle zmęczyć Alcudia jest dla tych, którzy chcą po prostu wygrzać swoje ciało i wyleżeć się za wszystkie czasy. Całe miasto jest w typowo majorkowym stylu, warto zajrzeć także na tutejszy targ.

Dojazd z Palmy (busem z dworca podziemnego Plaza de España) do Puerto de Alcudia

Palma de Mallorca
Stolica wyspy, cała w piaskowych, ogromnych monumentalnych budowlach, mekka ekskluzywnych hoteli. Dopieszczona w każdym calu, pełna portów z jachtami i przyciętymi pod linijkę krzakami. Warto zgubić się w labiryncie uliczek, który intuicyjnie, sam, doprowadzi nas  do ogromnej katedry La Seu wybudowanej prawie 800 lat temu!

Bilet autobusowy z lotniska do stolicy kosztuje mniej więcej 2 euro, czas przejazdu około 25 minut.


Jak, co i za ile?

Bilety Kraków – Palma, Palma – Kraków: 755 zł (188 zł w jedną stronę, za osobę)
Nocleg w Palma de Mallorca (2 noce): 644 zł (161 zł za noc, za osobę)
Transfery w Polsce i na miejscu: około 100 zł za osobę

Majorke dołączam do listy, ”wrócić, poznać bardziej”, dołącza do Teneryfy i ogólnie całej Hiszpanii. Mimo, że minęło już trochę czasu od wakacji i przed rozpoczęciem pisania tego posta zastanawiałem się czy nie odgrzewam w swojej głowie kotleta, muszę to cofnąć. Wspomnienia o podróżowaniu to podróżowanie drugi raz, potem trzeci, czwarty… z takim wyjątkiem, że z każdym kolejnym razem pamięta się coraz mniej. Dlatego muszę pisać tego bloga. Dla siebie.