Powódź w mieszkaniu Airbnb

O tym jak wynająć prywatne mieszkanie za granicą zamiast pokoju hotelowego, czym jest Airbnb, jak to jest być zalanym przez deszcz na drugim końcu Europy i w końcu, jak otrzymać 100 zł za pierwsza rezerwacje!

Przyznam szczerze, to mój pierwszy raz z Airbnb. Airbnb to taki portal, w którym prywatni właściciele mieszkań oferują swoje kwatery do wynajęcia na podobnej zasadzie, na jakiej robią to hostele i hotele. Niektórzy umieszczają tam lokale, które wynajmują stale, a inni wynajmują tylko pod swoją nieobecność.


Nie ukrywam, że wcześniej poszukiwania noclegu rozpoczynałem od sprawdzania bazy hotelowej booking, trivago itd. Z dużą nieufnością podchodziłem do tego serwisu. Przeszukując hotele w Barcelonie na niecały miesiąc przed wyjazdem praktycznie żadna oferta nie mieściła się w kryteriach jakie sobie założyliśmy: sześć osób, budżet poniżej 1500 zł.

Postawiliśmy na Airbnb. Ze stałą nieufnością, do ostatniego momentu budowałem dramat całej tej sytuacji, nawet pod samą klatką schodową naszego tymczasowego mieszkania: ”widzicie właściciel nie odbiera już drugi raz, wracamy i śpimy na lotnisku, tak będzie, zobaczycie”. Odebrał. Drzwi otworzył nam dozorca. Po naszym przywitaniu, przedstawieniu, klejeniu kolejnych zdań łamanym angielskim z elementami hiszpańskiego, dozorca zaczął mówić do nas w języku polskim. Gdzieś około pięciu sekund zajęło mi zorientowanie się, że coś jest nie tak, przecież jesteśmy w Barcelonie? Patrząc na miny moich ”travel buddies” nie tylko ja byłem w szoku. Dozorca, pokazał nam mieszkanie, najdłużej otwarty bar, najbliższy otwarty sklep, do którego praktycznie nas zaprowadził. Po prostu przyjął nas jak swoich gości.

Mieszkanie, a pokój hotelowy

Mieszkaliśmy w starej, klimatycznej, hiszpańskiej kamienicy. Znaczącą różnicą w przypadku wynajmowania mieszkania a nie pokoju hotelowego jest to, że przez najbliższe kilka dni nie mieliśmy innych gości hotelowych za ścianą a naszych nowych ”sąsiadów”. Własna kuchnia i przygotowywanie w niej każdego śniadania i kolacji dodatkowo pozwalało poczuć domowy klimat. Co z tego, że w hostelach też są kuchnie, są one współdzielone, ta była tylko nasza. Mogłem na spokojnie oddać się byciu Magdą Gessler robiąc jajecznice dla sześciu osób. Trzy sypialnie, salon z wymalowanymi grafikami na ścianie przez właściciela, klimatyzacja, Netflix i tanie hiszpańskie wino za 1,40 €! Coś pięknego!

Co mogło pójść nie tak?

Jeżeli dzieje się coś złego w hotelu droga jest prosta – recepcja. A co jeżeli pierwszego ranka zostajesz obudzony tekstem najbardziej koszmarnej reklamy Calgona”Bartek cała łazienka zalana!”?  Lądujesz na kolanach ze szmatą i ogarniasz jak we własnym mieszkaniu. Nasz host, bo tak nazywani często są gospodarze Airbnb był na tyle polubownym człowiekiem, że praktycznie od razu po pierwszej wiadomości powiedział, że zwróci część kosztów w zamian za kłopot.

Myślę, że ten naturalny odruch wynika też z tego, że na Airbnb zarówno goście piszą opinie gospodarzowi jak i gospodarz pisze opinie gościom. Ta transparentność i obustronność, której brak w hotelach, sprawia, że każdy chce rozwiązać problem szukając kompromisu, tak aby nie psuć sobie opinii, która na portalu ma duże znaczenie. Opinia jest o tyle ważna gdyż przed każdym rozpoczęciem nowej rezerwacji kolejny gospodarz musi zaakceptować nas jako swoich gości.


Podsumowując koszty naszego wynajmu:
Cena całkowita za 4 noce: 1396 zł
Cena za osobę za 4 noce: 232 zł
Cena za osobę za 1 noc: 58 zł

Zwrot za niedogodności: 334 zł
Ostateczna cena za osobę za 1 noc: ~44 zł
44 zł za noc… czy trzeba coś więcej mówić. Kolejną podróż zaczynam od Airbnb!

Skorzystaj z akcji: -100 zł na pierwszą rezerwacje na Airbnb!

A żeby jeszcze lepiej nam się podróżowało Airbnb przygotowała akcje, w której możemy sprawić, że nasze wyjazdy będą jeszcze bardziej opłacalne!
Jeżeli skorzystasz z mojego linku promocyjnego otrzymasz 100 zł rabatu na swoją pierwszą rezerwacje w serwisie, a ja otrzymam 50 zł w ramach tego, że poleciłem Ci korzystanie z Airbnb!

Wejdź: https://www.airbnb.pl/c/bartekb835